piątek, 6 marca 2009

Zdjęcia z tamy i zbiornika z wodą pitną dla Perth oraz zakupów w Kalamunda








Dzisiaj troszeczkę ruszyliśmy się z domu. Pojechaliśmy na zakupy do małego miasteczka Kalamunda. Po drodze (a raczej przy okazji) Vincent zabrał nas nad tamę na zbiorniku wodnym, w którym jest perzechowywana woda pitna dla mieszkańców Perth i okolic. Jesteśmy juz po kolacji. Dziś ja zrobiłem Tagiatelle ze szpinakiem i serem ricotta. Dobre ale mało ;-) Skończyłem już czytac książkę Slumdog - i muszę ją gorąco polecic, bo naprawdę bardzo fajna. Ciekawe czy film jest równie dobry. Na razie oglądałem jakieś 1/4 filmu i wolałem wpierw przeczytac do końca książkę.
Pogoda jest dobra. 31 stopni, ma tak byc jeszcze przez dwa tygodnie a potem zimniej, ale o ile to nie wiem. Dziś rano graliśmy trochę w ping ponga. Kupiłem białko w proszku, szejker i mam zamiar zacząc cwiczyc. Wczoraj parę razy zrobiłem kilka małych serii i dziś mam zakwasy więc słabo dziś mi to idzie, no ale na sztandze 40kg, czyli trochę mniej niż zakonczyłem ostatnio zabawę w silowni jakieś pół roku temu. Po przerwie trzeba trochę czasu aby się przyzwyczaic. Jutro może pojedziemy gdzieś dalej, zobaczyc okolice. Może ocean indysjki, Fremantle lub Perth :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz